Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
74 posty 208 komentarzy

Polskie sądy - studium urzędniczej psychopatii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W moich tekstach wielokrotnie pisałem o tym, że w polskich sądach regularnie fabrykuje się oskarżenia i skazuje niewinnych ludzi. Analiza wielu wyroków i postanowień sądów wskazuje na silne zaburzenia psychiczne ich autorów.

 

W moich tekstach wielokrotnie pisałem o tym, że w polskich sądach regularnie fabrykuje się oskarżenia i skazuje niewinnych ludzi. Analiza wielu wyroków i postanowień sądów wskazuje na silne zaburzenia psychiczne ich autorów. Z tego co wiem, osobnicy ci są badani psychiatrycznie, więc są poczytalni i zdają sobie sprawię z tego co robią, jednak mimo to kłamią, oszukują i manipulują. Taka wydaje się być ich natura. Jest to zjawisko analogiczne do kleptomanii. Kleptoman wie, że czyni rzecz naganną, jednak nie powstrzymuje go to od kradzieży. Podobne jest z sędziami. Wśród moich rozmówców doświadczonych przez oszustwa sądowe spotykałem się z zarzutami korupcji sędziów. Jednak nie mieli na to żadnych dowodów ani nawet poszlak. Faworyzowanej strony po prostu nie stać było na łapówki. Bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest psychopatia – naturalna skłonność do siania zamętu i skłócania ludzi, wyraźnie widoczna wśród sędziów. Przy okazji nękania mnie przez ostatnie dziewięć lat, zacząłem analizować ich zachowanie. Mój blog bgoczynski.wordpress.com jest kopalnią informacji o dewiantach w togach.

Na temat psychopatii dostępne są już obszerne opracowania naukowe, które wskazują na odmienną strukturę i działanie mózgu. Wskazuje się również na dziedziczność, jako główną podstawę zachowań psychopatycznych.

Na sali sądowej sędziowie często zachowują pozory poprawności, jednak wyroki niejednokrotnie mają niewiele wspólnego z materiałem dowodowym. Takich informacji dostaję multum, jednak najlepiej mam udokumentowaną sprawę własną. I tak, cztery lata temu po kilkuletnim procesie w Pruszkowie, dostałem wyrok za rzekome pobicie mojej ówczesnej żony, czemu stanowczo zaprzeczałem. Na dowód mojej prawdomówności poddałem się badaniu wykrywaczem kłamstw. Wyszło na moje podczas gdy oskarżycielka odmówiła poddania się badaniu. Wykazałem też wielokrotną sprzeczność jej zeznań i okoliczności wskazujące na sfabrykowanie obdukcji. W sprawę było zaangażowanych kilkunastu sędziów wraz z Trybunałem Konstytucyjnym. Wszystko na próżno. Po latach, gdy pani ta wciąż ciągała mnie po sądach, udało mi się spowodować poddanie jej obserwacji przez biegłą psycholog. Opinia była jednoznaczna. Zaburzona, psychopatyczna osobowość ze skłonnością do kłamstw i manipulacji. Opinia nie została poddana w wątpliwość przez żadną ze stron procesu, mimo że była taka okazja podczas przesłuchania biegłej.

Zwróciłem się wówczas do sądu o ponowne rozpatrzenie sprawy i anulowanie wyroku. Odmówiono argumentując, że opinia sądowo-psychologiczna nie stanowi dowodu! Wcześniej sędziowie kilku sądów argumentowali, że badanie wariograficzne jest równie niedopuszczalnym dowodem. Według polskiego sądu, jedyne dopuszczalne dowody to te, które wskazują na winę oskarżonego! Jest to mentalność całkowicie bolszewicka - winien, niewinien, siedzieć powinien. Nie sugeruję przy tym żeby sędziowie byli pochodzenia rosyjskiego czy żydowskiego. Najprawdopodobniej wszyscy z nich urodzili się i wychowali w Polsce, więc są Polakami. To co ich łączy z bolszewikami to psychopatia, być może połączona z sadyzmem. Osobnicy o takich skłonnościach są w każdym społeczeństwie, chociaż bywają znaczne statystyczne różnice pomiędzy populacjami jeśli chodzi o częstość występowania dewiacji.

Podobnie się miała sprawa z innym wyrokiem z sądu w Tarnowskich Górach, również z oskarżenia tej kobiety i dodatkowo jej matki. Wobec pierwszej miałem wypowiedzieć groźby karalne a drugą miałem pobić. Chodziło o zajście podczas mojej próby zabrania moich małych dzieci do domu, po wielu miesiącach ukrywania ich przede mną przez sądy i owe zaburzone kobiety. Matki dzieci wówczas w ogóle nie było na miejscu, więc nie mogłem jej grozić, ani nie mogła słyszeć moich rzekomych gróźb a ich babka doznała urazów stawów skokowych, podczas gdy twierdziła, że biłem ją po piersiach i tłukłem plecami o samochód. Po prostu goniąc mnie, przełaziła przez spiczasty płot, potłukła i podrapała się. Nie pomogło mi badanie wariografem. Sędzi nie interesowało dlaczego uniemożliwiano mi kontakt z moimi własnymi córkami. Dostałem wyrok i spędziłem pół roku za kratami w fatalnych warunkach mimo choroby, wśród morderców i złodziei, przerzucany wielokrotnie pomiędzy różnymi kryminałami. Po latach okazało się się, że matka mojej byłej jest również niewiarygodna jako świadek, jest ograniczona umysłowo i ma skłonności do kłamstw. Jest to opinia biegłej psycholog i również nie została podważona. Wycofania absurdalnego wyroku jednak odmówiono.

Biorąc pod uwagę ukrywanie dzieci zarówno przed incydentem jak i po nim, jest oczywiste że miała miejsce prowokacja prokuratorsko-sądowa. Ponieważ nie byłem nikim znaczącym, w politykę się nie mieszałem a w owym czasie nawet nie pisałem w Internecie, jedynym wytłumaczeniem zachowania sądu i prokuratury są dla mnie zaburzenia psychiczne.

Pod tekstem załączam linki do plików z badaniem wariograficznym i opiniami oskarżycielek, dla porównania z wyrokami.

Nie jestem te wyjątkiem. Podobne doświadczenia miał Rafał Lewicki zamknięty w więzieniu za próbę zajęcia się swoimi synami, a stowarzyszenia obrony praw ojca znają dziesiątki jeśli nie setki takich przykładów prowokacji, skłócania rodziców i rozbijania rodzin. Wśród prawników jest zmowa obarczania winą za ten stan rzeczy feminizacji zawodu sędziego lub złego prawa. Fakt, prawo jest wariackie, lecz jest jeszcze konstytucja, która mówi o sprawiedliwym procesie, równouprawnieniu i o ochronie rodziny. Jeśli chodzi zaś o przewagę kobiet wśród sędziów, to mężczyźni bywają jeszcze gorsi w stosunku do ojców. Poza tym sędzia nie powinien kierować się preferencjami płci.

Ostatnio pisałem o bezczelnej grabieży majątków przez sitwę sądową, przy spreparowanych oskarżeniach i lewych wyrokach sądowych. Psychologowie, znają to zjawisko. Dla psychopaty, coś co może ukraść czy zdobyć w drodze oszustwa, jest dużo bardziej atrakcyjne niż zdobyte solidną pracą. Jednocześnie ci ludzie są odporni na jakiekolwiek racjonalne argumenty. W sprawie związanej z próba zabrana mi mieszkania, wielokrotne wskazywałem na fakty fałszowania dokumentów przez rzekomą wierzycielkę, jej wielokrotne fałszywe zeznania etc. Ani razu sędziowie nie ustosunkowali się do meritum sprawy, natomiast wciąż wynajdują nowe problemy formalne, żeby uniemożliwić mi obronę przed ukradzeniem mojej własności.

Innym przykładem jest regularne aplikowanie przez sędziów badań psychiatrycznych w stosunku do podsądnych, zanim jeszcze kwestia winy czy niewinności zostanie wyjaśniona. Szczególnie ma to miejsce w stosunku do osób fałszywie oskarżanych, które reagują emocjonalnie na agresywne traktowanie ich w sądzie. Dla psychopaty, wszelkie emocje są oznaką nienormalności. Stąd rutynowe wysyłanie podsądnych do psychiatry.

Normalnemu człowiekowi dotkniętemu takim zachowaniem sędziów po prostu opada szczęka i zaczyna zastanawiać się czy sam jest przy zdrowych zmysłach. Jest to tym gorsze, że cały system jest ogłupiający i adwokaci w najlepszym wypadku będą przekonywać, że sąd popełnił błąd, zastosował złą wykładnię prawną etc. Tymczasem mamy do czynienia z cynicznymi psychopatami w togach.

Wytłumaczeniem tych zachowań jest dobór sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa spośród rodzin prawniczych z korzeniami w PRL, gdzie zaburzenia natury dziedzicznej zostały spotęgowane wychowaniem. W czasach PRL nastąpiła kompletna wymiana elit. Te tradycyjne, przedwojenne, zostały wyeliminowane i zastąpione przez wszelkiej maści męty społeczne, których wspólną cechą był pęd do władzy. Wciąż mamy tego skutki. Obecny system sądownictwa został uzgodniony przy Okrągłym Stole zdominowanym przez psychopatycznych dewiantów z udziałem grupy pożytecznych idiotów, zadowolonych z faktu dopuszczenia do „zaszczytnego grona”.

Ów psychopatyczny system jest nakręcany przez wszystkie strony polityki, włącznie z kościelną opozycją, która ogranicza się do narzekania ale nie odważy się nazwać rzeczy po imieniu. Gdy przed kilku laty złożyłem skargę konstytucyjną na usunięcie ławników z procesów karnych, w mediach zapanowała zmowa milczenia, mimo że były one o skardze poinformowane a sprawa była bardzo poważna. Jedyne wzmianki były w Internecie, tam gdzie z grupą znajomych informacje te wklejaliśmy. I tak jest dalej. W mediach głównego nurtu, które wciąż są najbardziej popularne, brak jest jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji na temat tworzenia dobrze funkcjonującego, harmonijnego społeczeństwa a przecież rozwiązywanie konfliktów ma w tym podstawowe znaczenie. O dyskusji na temat psychopatii wśród sędziów nie warto nawet myśleć. Dziennikarz, który ośmieliłby się na ten temat napisać, może następnego dnia nie przychodzić do pracy.

Byli ministrowie sprawiedliwości Ziobro i Gowin w czasie swoich kadencji wprowadzali chaos w sądownictwie. Ziobro wbrew konstytucji usunął ławników z procesów karnych, powodując umocnienie się władzy psychopatów a Gowin wprowadzał niby reformy, skupiając się na sprawach administracyjnych i udając, że nie rozumie natury problemu. O wprowadzeniu do sądów zdrowego rozsądku nie było mowy. Dlatego też kwestia ławy przysięgłych napotyka taki opór a ja za próbę stworzenia sądu obywatelskiego trafiłem za kraty. Psychopaci nie zamierzają dzielić się władzą z „plebsem”.Wymiar „sprawiedliwości” jest dotkniętą plagą psychopatii najbardziej, lecz zjawisko to jest widoczne na wszelkich szczeblach władzy i życia społecznego. Im zaś wyżej tym gorzej. Fakt, że dyskusja na ten temat nie jest podejmowana, pokazuje skalę manipulacji społeczeństwa przez tzw. elity.

Sprawa jest poważna. Dewianci mają nad nami wadzę i to olbrzymią. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego kim naprawdę są i nie znamy ich rzeczywistych motywów. Tak było na przykład kilka lat temu z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ludziom, którzy za tym stali, ewidentnie chodziło o skłócanie rodzin, szpiegowanie i maksymalną ingerencję w życie prywatne. A wszystko to pod pretekstem dbałości o dobro kobiet i dzieci. Psychopaci u władzy mogą nam arbitralnie zabrać dzieci, majątek, zamknąć w więzieniu a nawet pozbawić życia. Sieją chaos i uniemożliwiają normalne życie. Jest ich znacznie więcej niż przypuszczamy a wymiarze sprawiedliwości trudno znaleźć normalną osobę.

Dlatego patrzmy osobom u władzy na ręce, ale nie tylko to. Do wszelkich władz wybierajmy osoby, które dobrze znamy, najlepiej od dawna. Ceńmy oznaki normalności jak uczciwość i solidność a unikajmy samozwańczych proroków. Nie dajmy się psycholom wykańczać.

Bogdan Goczyński

Linki z dokumentami

Wyrok sądu w Tarnowskich Górach

Wyrok sądu w Pruszkowie

Badanie wariografem

Istotne fragmenty opinii psychologiczno-sądowej dotyczącej Katarzyny Gaworek-Goczyńskiej

Istotne fragmenty opinii sądowo-psychologicznej Zofii Bachonko

Artykuły związane z tematem

Rafał Lewicki znów w areszcie

Psychopaci w wymiarze sprawiedliowści

Prawo świrów

Wysoki sądzie – czyścić kible

KOMENTARZE

  • Kompetencyjność / właściwość organów władzy publicznej w Polsce, a praktyka tychże organów – materiał edukacyjny.
    Jeśli chodzi o organy władzy publicznej w Polsce kwestia właściwości jest rzeczą fundamentalną , którą każdy z tych organów powinien zbadać na samym początku przed rozpoznaniem przekazanej mu sprawy. Wynika to wprost z art.7 Konstytucji RP , który mówi, iż „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa” oraz art.8 ust.2 konstytucji RP , który mówi : „ Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio , chyba że Konstytucja stanowi inaczej” / Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483 /

    Niestety w praktyce stosowania prawa ta jakże ważna kwestia jest z różnych względów zaniedbywana przez te organy. Osobiście do tej pory miałem dwa przypadki z tym związane. Pierwszy ,kiedy żaden z urzędów , sądów /powszechnych, administracyjnych/ oraz organów prokuratury nie chciał rozpoznać zgłaszanej im przeze mnie sprawy wydania przez Odział Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w Łodzi bezprawnej wobec mnie opinii psychiatrycznej . Opinia ta została wydana przez Oddział PTP w Łodzi instrumentalnie , pod naciskiem Naczelnego Psychiatry LWP płk. prof. Zdzisława Rydzyńskiego, który następnie dokument ten –jako rzekomo niezależny - wykorzystał w prowadzonych przeze mnie przeciwko niemu sprawach /karnych, cywilnych, samorządowych / . Przewodniczącym tej rzekomo niezależnej komisji Oddziału PTP w Łodzi był prof. Janusz Pionkowski –osoba całkowicie zwasalizowana przez płk. prof. Zdzisława Rydzyńskiego. Pionkowski przebił wszystko co do tej pory złego powiedzieli w stosunku do mnie niektórzy źli psychiatrzy na czele z płk.prof. Zdzisławem Rydzyńskim , bowiem stwierdził , iż nie jestem psychopatą tylko- ujmując w kategoriach psychiatrycznych jeszcze czymś gorszym – paranoikiem. Nie mogąc znaleźć w Polsce organu władzy publicznej , który powstrzymałby to jawne bezprawie płk.prof. Rydzyńskiego i stojących za nim służb specjalnych wniosłem osobiście sprawę /brak przymusu adwokackiego/ do Kolegium Kompetencyjnego przy Sądzie Najwyższym. , który w swoim orzeczeniu stwierdził, iż organem kompetentnym do rozpoznania tej sprawy jest Urząd Wojewódzki według właściwości miejscowej , czyli Urząd Wojewódzki w Łodzi , który następnie rozpoznał tę sprawę. Potwierdził jej bezprawny charakter i ukarał Oddział PTP w Łodzi za jej wydanie karą upomnienia. Sprawa odwrócenia bezprawnego wydania przez Oddział PTP w Łodzi od samego początku jej powstania do chwili jej unieważnienia trwała kilka lat. W tym czasie wiele osób „skoligowanych” z Rydzyńskim bezkarnie , w obiegu publicznym, posługiwała się tą opinią tworząc na jej bazie na zasadzie „pączkowania” nowe złowrogie wobec mnie opinie, dokumenty itd. Na marginesie , po wyjaśnieniu przez mnie tej sprawy żaden organ władzy publicznej , czy też osoba związana z bezprawnym wydaniem tej opinii mnie nawet nie przeprosił za swoje wobec mnie bezprawne działania , a ja nie miałem czasu , aby wszystkim tym organom /ludziom/ wytaczać proces o naruszenie moich dóbr osobistych, chociaż nie do końca , bowiem wytoczyłem jedną sprawę w której pozwanymi byli min.: sędzia Wiesława Kuberska / obecnie sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi, prezes Łódzkiego Stowarzyszenia „Iustitia” / oraz prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie płk. Roman Szubiga / którego , pomimo wszystko retrospektywnie uważam za jednego z uczciwszych pracowników wymiaru sprawiedliwości w zestawieniu z całą mafią sądową –prokuratorską w Polsce/ . Sprawa ta była prowadzona przez I Wydział Cywilny Sądu Okręgowego w Łodzi. Sprawę tę zakończyłem przed jej ostatecznym rozstrzygnięciem doprowadzając do ugody pomiędzy mną , a prezesem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w Warszawie profesorem Jackiem Bombą, który w tej sprawie był jednym z pozwanych ,wcześniej wyłączając z niej Wiesławę Kuberską i innych. Zrobiłem to ze względów pragmatycznych, by po pierwsze –nie walczyć ze wszystkimi /walka taka z góry skazana jest na niepowodzenie / ; po drugie – miałem w tym czasie ważniejsze sprawy na głowie ; co wcale nie znaczy, iż pozwane przeze mnie osoby na to zasłużyły. Wiesława Kuberska do dzisiaj mnie nawet nie przeprosiła za swoje zachowanie wobec mnie , a ma za co przepraszać.

    Drugi przypadek był również bardzo skomplikowany . Dotyczył mojej skargi o stwierdzenie nieważności orzeczenia wojskowej komisji lekarskiej, którą NSA w Warszawie odrzucił powołując się przy tym na uchwałę Sądu Najwyższego. Uznając , iż NSA w Warszawie popełnił błąd i mając zamkniętą drogę sądową wystąpiłem z pismem do ówczesnego prezesa NSA w Warszawie profesora Romana Hausera wyjaśniając na czym polega błąd w rozumowaniu sądu i dowodząc, iż NSA w Warszawie jest właściwy do rozpoznania mojej skargi. W efekcie podjętych przeze mnie działań NSA w Warszawie pozwolił mi ponownie wnieść sprawę i jednocześnie w składzie 7 sędziów wydał własną uchwałę , którą nie podważając, przywołaną w tej sprawie, uchwałę Sądu Najwyższego umożliwiła rozpoznanie przez NSA w Warszawie skarg żołnierzy w przedmiocie orzeczeń wojskowych komisji lekarskich, a więc również mojej sprawy. Sprawa ta jest znana obecnym sędziom I Wydziału Sądu Apelacyjnego w Łodzi tj. między innymi Annie Beniak, której w aktach prowadzonej wówczas sprawy przekazałem materiały na ten temat.

    Trzeci przypadek przerabiam obecnie w I Wydziale Cywilnym Sądu Okręgowego w Łodzi, gdzie Konrad Rydzyński wytoczył wobec mnie powództwo o naruszenie przeze mnie dóbr osobistych /czci/ jego zmarłego ojca poprzez rzekome poświadczenie przeze mnie nieprawdy /fałszerstwo intelektualne w dokumencie /artykule pt. „Psychiatria Wojskowa”. Ten trzeci przypadek różni się od poprzednich tym, iż sąd uznaje swoją właściwość w sytuacji , gdy jej faktycznie nie ma. W chwili obecnej złożyłem za pismem z dnia 8 grudnia 2014 r. do Przewodniczącej I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Łodzi sędzi Marzeny Kluba wniosek o odrzucenie pozwu Konrada Rydzyńskiego z powodów proceduralnych tj. braku podstawy kompetencyjnej sądu w tej sprawie w trybie art. 2 § 3 k.p.c.
    Co zrobi sąd nie wiem. Pismem sądu z dnia 10 grudnia 2014 r. /data wpływu 16 grudnia 2014 r./ otrzymałem wezwanie na rozprawę w dniu 20 marca 2015 r. o godzinie 09:00 w lokalu sadowym przy ul. Dąbrowskiego 5 w Łodzi , w sali nr.2 . Z tego co widzę na podglądzie na portalu informacyjnym Sądów Okręgowych łódzkich, gdzie założyłem sobie konto, wniosek ten – jak na razie – nie został rozpoznany przez sąd , natomiast sędzia referent w tej sprawie Karol Ike – Duninowski bezpośrednio po moim wniosku z dnia 8 grudnia 2014 r. o odrzucenie pozwu, podjął szereg czynności zmierzających do nadania sprawie biegu, w tym wezwał na rozprawę w dniu 20 marca 2014 r. wszystkich świadków przywołanych w pozwie przez Konrada Rydzyńskiego /w sumie czterech/ oraz wskazane przez niego dokumenty-akta dawnych spraw , w tym akta paszportowe w sumie cztery . O moich wnioskach dowodowych , w tym wezwaniu jednego świadka i jednych akt sprawy z przeszłości w portalu brak danych – nie ma postanowień w tym przedmiocie, ani też żadnych wezwań. W mojej ocenie wzywane przez sędziego Karola Ike-Duninowskiego ,zgodnie z życzeniem Konrada Rydzyńskiego rzekome dowody: świadkowie jak i dokumenty –akta spraw nie mają żadnego związku z rozpoznaniem tej sprawy. Metodologicznie podchodząc do kwestii rozpoznania tej sprawy mój wniosek o odrzucenie sprawy –jako pod względem formalnym- najdalej idący powinien być rozpoznany w pierwszej kolejności. Zapobiegłoby to być może generowaniu przez sędziego Karola Ike-Duninowskiego w tej sprawie niepotrzebnych kosztów sądowych.

    W tej sytuacji czekam na rozpoznanie przez sąd mojego wniosku o odrzucenie pozwu Konrada Rydzyńskiego. Kwestię kto ma to zrobić , czy Przewodnicząca I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Łodzi sędzia Marzena Kluba, czy też sędzia –referent Karol Ike- Duninowski pozostawiam do rozstrzygnięcia w gestii sądu.

    Do kwestii dokonanych na początku w tej sprawie czynności przez sędziego Karola Ike- Duninowskiego ustosunkuję się w następnym piśmie.

    Łódź, dnia 2 stycznia 2015 r. Michał Jarzyński
  • @detektywmjarzynski 06:20:37
    Polecam uwadze mój nowy artykuł pt: "Mafijno -zbrodniczy system władzy w Polsce dawniej i dzisiaj " , będący jednocześnie pismem procesowym :

    http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=114&Itemid=152

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728